No to sobie pospacerowaliśmy

Wczoraj wieczorem moja żona namówiła mnie,by pójść o godzinę 9 wieczorem na spacer do parku Adama Mickiewicza, gdzie ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że było tam ponad 10 tysięcy także spacerujących Poznaniaków. Jeszcze bardziej się zdziwiłem, kiedy okazało się, że wszyscy mieli przy sobie świeczki, latarki oraz inne  świecące precozja. Jakimś cudem okazało się, że w torbie, którą wręczyła mi moja szanowna małożnka było pięć świeczek i jeszcze dwie latarki.

Muszę przyznać, że atmosfera spaceru była wręcz wyjątowa. Był nawet wodzirej, , który dla tak licznej spacerujacej grupy przygotował odpowiednią część artystyczną aby każdy czuł się odpowiednio dopieszczony. Nie tylko samego spaceru dla spaceru, ale wzbogaconego ekstra elementem wspomagającym, oraz spinającym poszczegółne elementy w jedną spójną, ale jakże intrygującą całość. Były i występy aktorów oraz osób, które miały coś wyjątkowo ciekawego do powiedzenia. Organizatorem spaceru tak naprawdę był każdy jego uczestnik. Muszę przyznać, że przeżyłem pewne daja vu. Ostatni raz na spacerach o podobnym charakterze brałem udział także w tych okolicach naszego miasta w roku 1989. Co ciekawe, wtedy szliśmy w jednej grupie z osobami, które obecnie znajdują się po przeciwnych stronach spacerujacej barykady. Mówimy o tych, którzy protestują spacerując, jak i tych, którzy w taki czy inny sposób ich starają się ośmieszyć czy zdyskredytować.

A tak zupełnie poważnie, to znowu czuć, że jest moc społeczna. Ponownie, jak w roku 1989 ludzie z wielu niezwiązanych z sobą środowisk czują się połączeni jedną myślą, ideą, pragnieniem. I tym pragnieniem jest znowu nasz kraj. W sumie jest to piękne, że mimo różnic majątkowych, społecznych, intelektualnych czy kulturowych znowu spotyakmy się krzycząc jednym glosem. I znowu stajemy się narodem, a nie grupą pojedyńczych indywidualistów, gdzie każdy pędzi za swoimi indywidualnemy celami. Już nie każdy powie: ” mi to tita, bo i tak nic nie zrobię,  a mam ważniejsze rzeczy na głowie”. Nie, wielu nas dostrzega zagrożenia i póki można je jeszcze w miare rozsądny i bez rozlewu krwi, czasem żartem, czasem perswazją sposobem wyeliminować, to starają się robić. Kolejne spotkanie dzisiaj o 21.00, tym razem pod Areną. Sam jestem ciekawy ile osób przyjdzie. Celem spotkań jest walka o niezależność sądów i utrzymanie świętego prawa demokracji opierajacej sie na trójpodziale władzy z niezależnymi sędziami, a nie wybieranych po linii partyjnej. I tak naprawdę to dotyczy każdego czy każdej z nas, bo wszyscy mamy święte i niezbywalne prawo do sądzenia przez niezależny sąd.

Co ciekawe barzo dużo było wczoraj osób z mojego rocznika, którzy w dorosłość i na naze pierwsze wybory szliśmy właśnie w pamiętnym 1989 roku.

PiSrealizm czyli sztuka po nowemu, politycznemu

Zdaję sobie sprawę z faktu, że znowu paru znajomym mocno podpadnę, że znowu politycznie się odnoszę w sposób taki, a nie inny, ale czasem, kiedy widzę absurdy, które jako żywo przypominają czasy po II Wojnie Światowej w naszym kraju, ale po drugiej stronie bieguna umiejscowione, to nie mogę się powstrzymać

Zacznę może od początku i co mnie natchnęło. Wczoraj sobie spokojnie oglądałem, jeden z moich bardziej lubianych seriali, czyli Komisarza Aleksa. Ku mojemu zdziwieniu obsada aktorska została wzmocniona ( chociaż w tym przypadku bardziej by pasowało osłabiona) przez jeszcze jedną aktorkę. Tak, jak generalnie nie przywiązuję zbytniej wagi do poziomu aktorstwa w tego typu pozycjach, tak tym razem poziom gry pani aktorki był tak słaby, że wręcz zaczął wpływać  na całość obrazu, więc musiałem aż sprawdzić, kto to jest. Okazało się że to Beata Fido, aktorka nominowana do nagrody Polskich Malin czyli za najgorszą rolę żeńską w obsypanym nominacjami  do tych mało chwalebnych nagród filmie Smoleńsk. I to zdobyła ten tytuł bez szans pozostawiając całą konkurencję. Jako ciekawostkę warto zaznaczyć, że pani aktorka jest prywatnie partnerką życiową kuzyna braci Kaczyńskich – Jana Marii Tomaszewskiego. Jak widać poprawność polityczna zaczyna obowiązywać w naszej sztuce. I to nie tylko w filmie.

Wpis ten prowadzi rzeźba Janusza Rakowskiego ( ciekawe czy jakaś rodzina Mieczysława) prezentująca postaci najbardziej znanych bliźniaków w naszym kraju. Jak widać sztuka ludowa także władzy się kłania.  W poezji, jeżeli tak można napisać także powstają już dzieła godne Wrażyka, Broniewskiego, Putramenta czy Woroszylskiego. Teraz mamy Selima Chwabijewicza
http://www.newsweek.pl/polska/oda-do-jaroslawa-kaczynskiego-selima-chazbijewicza-wiersz-o-kaczynskim,artykuly,396992,1.html
czy Jarosława Rymkiewicza
http://www.fronda.pl/a/rymkiewicz-do-jaroslawa-kaczynskiego-pan-jeszcze-cos-jest-winien-bratu,6139.html
.

Mamy też powieść beletryzowaną pt Bracia. Lech i Jarosław Kaczyński, oraz szereg innych „ Dlaczego Lech Kaczyński musiał zginąć”, „Lech Kaczyński ostatni wywiad”, „ Przebudzenie”, „ Przemysł Pogardy” czy „ Smoleńsk 2010”.

Do tego mamy obrazy np Hołd Smoleński, głównego kapłana religii smoleńskiego czyli Antoniego M. Można napisać krótko i na temat: nowa sztuka, nowa religia, nowa Polska, a jedna partia znowu nam świeci.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że to dopiero początek, a nasi poeci, reżyserzy, malarze, rzeźbiarze czy pisarze tworzą obraz nowego obowiązkowego nurtu w naszej narodowej sztuce. Mieliśmy kiedyś socrealizm, teraz mamy pisrealizm, niby coś innego, ale chyba nie do końca. Bieguny polityczne się zmieniły, forma przekazu i sposobu kreowania bohaterów pozostała.

Dzień warcholstwa narodowego,

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Abakercja, każda osoba ma swoje preferencje w tym zakresie. Jedna osoba woli przed inna po, ważne żeby pasowało nam osobiście.

9 marca jest wyjątkowym dniem w historii naszego kraju. W tym dniu równo 365 lat temu Władysław Siciński podsędek upicki, jako pierwszy zerwał Sejm Rzeczypospolitej Szlacheckiej. Postępek pana Sicińskiego  doprowadził w dłuższym etapie czasu, do rozwoju warcholstwa narodowego, które w efekcie końcowym doprowadziło do rozbiorów oraz upadku Rzeczpospolitej Szlacheckiej.

Równo 365 lat później ( tyle ile dni ma rok, ciekawe połączenie dat) rząd Rzeczpospolitej Polskiej próbował zastosować zasadę liberum veto, podczas wyboru Przewodniczącego Rady Europejskiej i jako jedyne spośród wybierających i głosujących państw storpedować wybór Polaka na to stanowisko. Idealny przykład prywaty, kiedy jawna niechęć jednego polityka do  drugiego buduje barykadę interesowi narodowemu. Co by było weselej, człowiek, który uważa się za piewcę interesów narodowych, nawet naszego hymnu nie potrafi zaśpiewać



Można powiedzieć, cytując klasyka, że pan polityk hymn zna, ale nie umie. Muszę przyznać, że nie wiem, czy śmiać się czy płakać. Kiedy wczoraj słuchałem wiadomości w reżimowej, znaczy rządowej  telewizji na jedynce, to z rozbawieniem słuchałem, jak niedemokratyczny był to wybór, jak wbrew interesom ogółu społeczeństw, gdyż kolesie na szczycie Unii siedzący wzajemnie się popierają. I że to do niczego dobrego nie doprowadzi, gdyż obecnie w Unii rządzi banda popierających się zbirów, którzy tylko afery budują. Zapewne, wszyscy, którzy na nich głosowali, to tacy sami lewacy i inni tacy. Tak jest, warcholstwo nasze narodowe jak widać nic od czasów pierwszej Rzeczpospolitej się nie zmieniło w naszej ziemi wolskiej, czy jak to pan Przewodniczący publicznie głosi. Musimy zmienić naszą konstytucję, że mieszkamy nie w Polsce, ale w Wolsce no i oczywiście wystąpić z Unii. W końcu nie będziemy egzystowali i brali kasy z Instytucji, na czele której stoją niechętni naszym najcudowniejszym władzom politycy, wybrani w niedemokratyczny sposób, bo wbrew naszemu liberum veto. Tak na marginesie rym nazwisk obu zrywających, czy chcących zerwać każe zastanowić się na podobieństwem obu panów.

Osobiście uważam,  ze oba wymienione przykłady pozwalają na określenie dnia 9 marca jako Dzień Warcholstwa Narodowego. Nawet jest powód, by nowe święto ustanowić, może nawet z dniem wolnym. Dlaczego nie, takie cuda tylko w Wolsce, gdziekolwiek leży. Tak na marginesie zastanawiam się, czy nie bliżej nam w tej chwili do Rosji, niż do Unii. I tu i tam mamy satrapę u władzy.Tak na marginesie, jeszcze jedno nawiązanie do czasów Rzeczpospolitej się kojarzy. W czasie powstania Chmielnickiego jedna z największych klęsk naszego oręża miała miejsce pod Piławcami. Na czele armii koronnej, która była liczniejsza od wojsk kozackich stanęło trzech wodzów, których Chmielnicki pogardliwie określał mianem: Łaciny, Dzieciny oraz Pierzyny ( Ostroróg, Koniecpolski i Zasławski). Nie trzeba było walnej bitwy, tylko parę utarczek, by przeważająca liczebnie armia koronna uciekła w przerażeniu. Wtedy na czele armii stali Łacina, Dziecina i Pierzyna, obecnie mamy Satrapę, Atrapę oraz Fajtłapę. Czarno to widzę.

Efekt Lex Szyszko czyli wiewiórkowa manipulacja

No i się nam narobiło. Ostatnio wszystkie media społecznościowe obiegło zdjęcie, które wpis ten prowadzi. Wstrząsające zdjęcie ukazujące martwą wiewiórkę w konarze ściętego drzewa. Zdjęcie to ma pokazywać efekt działania lex Szyszko, czyli na zasadzie z jakiego drzewa, to wyrodne Szyszko spadło, że tak macierz swoją masakruje. Napiszę krótko: nie jestem zwolennikiem obecnej władzy, co nie raz już różnymi wpisami udowadniałem. Jednak jestem na tyle nie dzisiejszy, że staram się uczciwie w moim odczuciu fakty przedstawiać, a nie manipulować wrażliwością społeczną. Tak dla przypomnienia:  Lex Szyszko polega na ścinaniu drzew na naszych posesjach, a to zdjęcie dotyczy parku, który nie był prywatną własnością, więc tragedia biednej wiewiórki, nie jest z pewnością wynikiem działania lex Szyszko.

Nie zmienia to jednak faktu, że taki przypadek, na skutek działającej ustawy nie może mieć miejsca Jeżeli dla przykładu, ktoś prywatnie kupi, czy otrzyma np. w spadku, czy w wyniku odzyskania prawnego i  naprawy szkód przeszłości las, który staje się jego prywatną własnością, to może na jego miejscu postawić np. osiedle mieszkaniowe, po wcześniejszej masakrze drzewostanu. Teoretycznie jest to, ale i nie jest możliwe.  Niby nie jest możliwe wycinanie w calach zarobkowych. Jak podaje źródło: „W swoim projekcie posłowie PiS nie zamierzają rezygnować z zezwoleń, gdy wycinka jest związana z prowadzeniem firmy. Decyzję w tej sprawie mogą jednak podjąć radni.

Nowela przewiduje również, że to rady gmin będą ustalały w uchwale, a nie minister środowiska w rozporządzeniu, stawki opłat za wycinkę dla przedsiębiorców. Mają je zróżnicować ze względu na rodzaj lub gatunek drzew (krzewów) oraz obwód pnia drzewa lub powierzchnię krzewów (rosnących w skupisku).

Stawki opłat nie mogą jednak przekroczyć 500 zł dla drzew, a dla krzewów – 200 zł. Te najwyższe z rozporządzenia potrafią wynieść 17 tys. zł, a nawet 131 tys. zł.

Wszystko zależy, czy Przedsiębiorca otrzyma osobną zgodę na wycinkę.”

Czyli wracając do starego mądrego powiedzenia: jak sobie posmarujesz, tak sobie pojedziesz, znaczy sobie powycinasz.  Wszystko dookoła kasy się kręci. Dlatego, o ile zdjęcie ten wpis prowadzące jest pewną formą manipulacji, to jednocześnie może stanowić pewną czarną wróżbę przyszłości, co może nas czekać na skutek tej ustawy.

 Muszę przyznać, że kiedyś w czasie komuny, której nie pochwalam, ani nie jestem zwolennikiem jako dziecko pamiętam, jak raz czy dwa jechaliśmy sadzić drzewa, które na początku komuna ścinała. Potem starała się jakoś ten ekosystem naprawić, ale i tak jej to nie wybiegło. Teraz, zupełnie teoretycznie, ktoś, kto ma kupę kasy może przynajmniej teoretycznie kupić las i zmienić go w osiedle mieszkaniowe dla ludzi, nie dla zwierząt. Jak mu przypasuje rachunek, to wszystko jest możliwe. W końcu kasa światem rządzi.

Wyzwoleni przez gwałt

Ten tydzień pod względem biegowym będzie wyjątkowy . Najważniejsze, że sobie znowu tuptam i planuję, myślę, analizuję i rozważam I tak właśnie będzie w tym tygodniu, przede wszystkim dlatego, ze znowu planuję dwa starty zorganizowane. Jak nic się służbowego nie zdarzy, to w sobotę pojawię się na Cytadeli na parkrun, w niedzielę znowu na Cytadeli, ale tym razem dyszkę ku upamiętnieniu tak mi bliskich żołnierzy wyklętych. Zdaję sobie sprawę, że jest to dla wielu osób temat delikatnie mówiąc bardzo dwuznaczny. Raz, że wyrośliśmy na propagandzie z czasów PRL, kiedy uczono nas o bohaterskiej Armii Czerwonej wyzwalającej nasz kraj spod okupacji niemieckiej i rzucającym im kłody pod nogi działającym za żołdzie Amerykanów, oraz  Anglików „bandytów” spod znaków AK czy NSZ.

Niestety wyzwalanie naszego kraju nie wyglądało tak, jak w „Czterech Pancernych i Psie” nas uczono. Teraz otwartym tekstem można napisać, że Armia Czerwona biła wszelkie rekordy w gwałtach na Polkach. Zresztą z drugiej strony trudno im się było dziwić. Kilka lat bez kobiet, wkraczający na wrogie, albo podległe im ziemie polskie. No i efekt był taki, jak to w Polityce kiedyś napisano:

 
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/284023,2,czerwonoarmisci-siali-strach-kobiety-baly-sie-gwaltow.read

No i co tu dodać? Powiedzmy sobie szczerze to, o czym tak głośno się nie mówi, gdyż nie jest to politycznie wskazane. To Rosjanie w niewiele mniejszym stopniu odpowiadają za wybuch II Wojny Światowej. Zresztą w pierwszym jej okresie zajęli większy kilometrowo obszar niż Niemcy i dopiero po zaatakowaniu przez tych ostatnich wkroczyli na jasną stronę mocy. Ale tak naprawdę Rosjanie nigdy nie byli ci jaśni, co nasi „wyzwalani” przez nich rodacy doskonale wiedzą. I dlatego doskonale rozumiem jednego z członków mojej rodziny czyli porucznika Błyska, który oddał życie za zasady i Rzeczpospolitą bez bratniego, przepełnionego gwałcącą miłością sojuszu radziecko -polskiego.

Wpis ten prowadzi zdjęcie wyjątkowej rzeźby: ( cyt Poltyka ) „Temat kobiet gwałconych przez żołnierzy Armii Czerwonej w 1945 roku wrócił za sprawą rzeźby „Komm Frau”, autorstwa studenta gdańskiej ASP Jerzego Bohdana Szumczyka. Przedstawia ona mężczyznę w mundurze sowieckim, który leżącej pod nim kobiecie przystawia prawą ręką pistolet do twarzy. Lewą zaś chwyta za włosy. Rzeźba stanęła przy al. Zwycięstwa w Gdańsku w pobliżu czołgu upamiętniającym zdobycie Trójmiasta przez wojska radzieckie i polskie wiosną 1945 roku. „Pomnik przedstawia ostry gwałt, bez przemilczeń, bez uników. Przedstawia tragedię kobiet, która nie jest poruszana. Dużo płakałem z powodu tej rzeźby. Chciałem to z siebie wyrzucić. Też się boję tej rzeźby, nie jest tak, że się z niej cieszę” – mówił w mediach młody artysta.

Dzieło Szumczyka zostało usunięte przez służby miejskie po kilkunastu godzinach, a sprawą zainteresowała się prokuratura, która badała, czy nie doszło do nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym.Szybko jednak zdecydowała, że śledztwa nie będzie wszczynać. „Artysta nie nawoływał, poprzez prezentowanie rzeźby, do nienawiści na tle różnic narodowościowych” – stwierdzili śledczy.

Ostro zabrzmiał protest ambasadora Federacji Rosyjskiej w Polsce Aleksandra Aleksiejewa, który w specjalnym komunikacie nazwał rzeźbę „wulgarną” oraz „pseudosztuką”. Według Aleksiejewa był to „wybryk”, który „znieważył pamięć ponad 600 tys. żołnierzy radzieckich, poległych w walce o wolność i niepodległość Polski”.

Jak widać Rosjanie sami ze swoja historią nie potrafią się pogodzić, cały czas budując swój obraz jako tych jednych sprawiedliwych. No cóż, jedyni sprawiedliwi gwałciciele, a w szczegółach zaś już siedział Beria, działając  rękami  bohaterskich oficerów UB. Obawiam się, że dopóki Rosjanie sami nie będą potrafili się uderzyć w pierś i przyznać do swojej faktycznej roli w historii II Wojny Światowej to ciągle będziemy żyli we wzajemnej ułudzie. W wyniku tej wojny to właśnie Rosjanie osiągnęli swoje cele budując dookoła siebie wianuszek podległych im państw, wyzwalając ich przez gwałt bohaterskich czerwonoarmistów. Niestety, dla Rosjan II Wojna Światowa zaczęła się 22 czerwca 1941 roku, a przedtem to była jakaś popierdółka, a nie wojna.

Polak Polakowi Pisowcem

Zdaję sobie sprawę, że tym tekstem podpadnę mniej więcej połowie moich znajomych, ale co ja poradzę, że mam niewyparzoną gębę i jak widzę coś, co powoduje, że krew mnie zalewa, a wątroba obraca się w miejscu o 360 stopni i po zrobieniu takiego obrotu wraca na swoje miejsce, to nie mogę się powstrzymać i muszę to napisać.

Ja wiem, że można jedną partię bardziej wspierać niż inną, za jedną opcją bardziej się opowiadać niż za jeszcze inną, ale generalnie na zewnątrz przed Światem powinniśmy być jednością. W tej chwili mamy Polaka na jednym z najbardziej godnych stanowisk w historii, nie licząc oczywiście Papieża. Nawet Jerzy Buzek, który był Przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, nie miał takiego wpływu na politykę naszego kontynentu, jaką ma obecnie Donald Tusk. Co ciekawe, zgodnie z zapowiedziami płynącymi z innych Państw jego kandydatura do reelekcji cieszy się poparciem wielu krajów. Nawet zbytnio rywala w wyścigu do jednego z najbardziej sztandarowych europejskich stanowisk nie do końca widać. Najśmieszniejsze jednak jest to, że największym oponentem kandydatury naszego Rodaka jest… Przewodniczący rządzącej obecnie Partii w naszym kraju. Co by było jeszcze śmieszniej Pan Przewodniczący nie tylko, że sam w sobie jest oponentem, to jeszcze robi w Europie krecią robotę, donosząc min do Kanclerz Niemiec, że planuje wysłać za Przewodniczącym Rady Europejskiej, europejski list gończy. Muszę przyznać, że kiedy to usłyszałem, to mnie zażyło. Tu nie biega o to, czy popieram pana Tuska czy nie. Ale o ile mnie pamięć nie myli, to kiedyś Polaków, którzy donosili na innych Polaków Niemcom określano jednym,  a w zasadzie dwoma prostymi słowami. Jedno polsko, a drugie niemiecko brzmiało. Nie będę przytaczał, gdyż kto coś z historii pamięta, to zapewne łatwo je sobie przywoła.

W historii mieliśmy kilku rodaków, którzy wpłynęli na historię Europy, a w naszym kontynentalnym spojrzeniu nawet świata. Pierwszym był Bolesław Chrobry, których zbudował podwaliny potęgi naszego kraju w skali Europejskiej, Władysław Jagiełło, który mimo że był Litwinem, to jednak jest uważany za naturalizowanego Polaka, Jan III Sobieski, który zatrzymał Turków i uratował naszego przyszłego zaborcę, Tadeusz Kościuszko czyli bohater Stanów Zjednoczonych oraz Polski,   Józef Piłsudski który zatrzymał pierwszą inwazję komunizmu na Europę, Jan Paweł II, Lech Wałęsa, Jerzy Buzek oraz właśnie Donald Tusk. Z racji, że dookoła dwóch z trzech wymienionych na końcu budowana jest taka, a nie inna historia, to mimo niewątpliwych zasług, są obecnie przez sporą część społeczeństwa dosyć dwuznacznie postrzegani, Szczególnie czarny PR jest budowany dookoła Lecha Wałęsy. Napiszę krótko: obecne działania propagandy jako żywo przypominają mi schematy stosowane w czasach PRL, kiedy wmawiano nam, że żołnierze AK w czasie II Wojny Światowej stali z bronią u nogi, a po wojnie stali się wrogimi agentami działającym na rzecz Waszyngtonu, Londynu, czy też Bonn. ( tak jest z Niemcami, to też było dwuznaczne). Natomiast jeżeli Lech Wałęsa był owym osławionym „ Bolkiem”, to można napisać, że jako agent był tak samo nieudolny, jak obecni politycy. Bo ja wierzę, że oni wszyscy, niezależnie z której strony do władzy się dorywają, to chcą dla nas wszystkich dobrze, tylko, że im to nie wychodzi. Ów legendarny niemal Bolek, chciał dla całego podziemia niepodległościowego źle, ale także zupełnie mu to nie wyszło.

Obserwując to, co obecnie dzieje się w naszym kraju, jako żywo przypominają mi najbardziej czarne momenty w naszym kraju. Znowu powstaje między nami mur, dzielimy się na tych lepszych i tych gorszych, a Polak Polakowi staje się Pisowcem. Z drugiej strony myślę, że dla PiS-u najlepszym rozwiązaniem byłoby trzymać Donalda Tuska jak najdłużej w Brukseli. Jeżeli w wyborach noga mu się powinie i wróci do Kraju,, to może zrobić opozycję, która postawi obecną sytuację polityczną na głowie.  Domyślam się, że zaraz z paru stron przez niektórych znajomych będę zaatakowany, że znowu wrzucam teksty skopiowane z różnych źródeł. Odpowiem krótko: jeżeli nie ma cytatu, ani podanego źródła, oznacza to, ze to moje autorskie przemyślenia. Jeżeli ktoś uważa inaczej, to proszę podać cytat i źródło, gdzie takie same słowa jak moje zostały użyte. Żeby było jasne. Zawsze jestem otwarty na rzetelną polemikę, opartą o wzajemny szacunek i pozbawioną bezsensownych kalumnii.

Polski Kabaret Polityczny

Jak zwykle od czasu do czasu mam zwyczaj przeskakiwać na trochę inne, niż biegowe tematy. Wiem, że znowu będzie, że ja nie lubię obecnie nam panujących i się czepiam, ale co ja poradzę, że kiedy ktoś, kto znajduje się u szczytów władzy wykorzystuje ją do ochrony swoich kuch i jeszcze robi to w sposób tak nieudolny, że aż śmieszny, to nie mogę się powstrzymać.

Ostatnio wszyscy żyjemy kolejną akcją w stylu filmu sensacyjnego o podłożu motoryzacyjnym z mistrzem kierownicy w roli głównej z elementem próby zamachu stanu, gdy młody chłopak w zabójczym seicento próbował zepchnąć z drogi niewinnie i zgodnie z przepisami wyprzedzający na podwójnej ciągłej pancerny samochód rządowy, w którym podążała jedna  z najważniejszych osób w naszym kraju, Jak podaje wszechwiedząca i nigdy nie kłamiąca strona rządowa samochody z panią premier na pokładzie  podążały z bardziej niż przyzwoitą prędkością w terenie zabudowanym, czyli 50 km/h. Z pewnością podążały zgodnie z obowiązującymi zasadami, że samochody rządowe powinny jechać zderzak z zderzak, a nie na zasadzie, że każdy jedzie jak mu fantazja nakazuje.  Muszę przyznać, że to chyba pierwszy przypadek na całym naszym globie, kiedy prywatny kierowca w małym samochodziku rzucał się taranować rządową kolumnę. No, ale może coś ciekawego po drodze pani Premier zauważyła , dlatego kierowca musiał nagle zwolnić i się stało, jak się stało. A może sam kierowca nie potrafił utrzymać się za jadącym przed nim samochodem prowadzącym na kogucie. Powiedzmy sobie szczerze, jeżeli ktoś złamał szyk w kolumnie rządowej, to powinien zachować na drodze szczególną ostrożność, a nie jechać na zasadzie: z drogi śledzie,bo nie wiecie, kto ze mną jedzie. Tak na marginesie czekam, aż wielki, złotousty i wszystko wiedzący Polityk rządzącej Partii, wyskoczy z teorią o kolejnej próbie zamachu, bo kierowca seicento był ostatnio wiadomo gdzie  i przechodził specjalne szkolenie w siedzibie sami wiemy kogo.

Muszę przyznać, ze takiego politycznego kabaretu, jaki mamy teraz nie pamiętam. A trochę już lat przeżyłem i pamiętam różne rządowe popisy polityczne. Praktycznie każda z rządowych ekip poprzedzających obecną władzę miała na swoim koncie coś  mniej lub bardziej zabawnego. Ale ta bije wszystkie rekordy. Niedługo 90% dowcipów europejskich będzie się zaczynało: „bo w polskim rządzie…”, albo ” a w Polsce”. W sumie, może i byłoby to dla nas śmiesznie, gdyby nie to, że jest takie dla nas upokarzające i straszne. No, ale jak wybraliśmy tam mamy. Przynajmniej jest wesoło. Mamy na co dzień polityczno-gospodarczą  sensacje z elementami horroru, groteski a wszystko dobrą komedią podszyte.

Podsumować można krótko:

Gnała Premier razy klika                                                                                               Napotkała w fiacie wilka.

Macieju, widzę ze nie zrozumiałeś przesłania mojego wpisu. Ja nie śmiałem się chłopaka, bo bardzo mu współczuję, ale z tego, jak obecny rząd nawet w kolumnie pojazdów porządku i ładu utrzymać nie potrafi. Żyjemy w czasach, które jako specyficzne przejdą do historii. W zależności od tego, kto i kiedy będzie historię pisał, kto wie czy do przyszłości nie zostanie wysłany przekaz o próbie zamachu,

Dokąd zdążamy, czyli arogancja władzy

Nie raz już pisałem, że ogólnie nie jestem zwolennikiem żadnej strony politycznej, natomiast jest przeciwnikiem działań mających na celu osłabienie naszego kraju i wpychania go na absurdalną drogę donikąd prowadzącą. A do tego łączeni tych działań z ciosami  w nas skierowanych. Kiedy to widzę, to nie mogę się powstrzymać. Dlatego chciałem dzisiaj podać tylko kilka czystych faktów, których fani PiS, albo nie widza, albo nie chcą widzieć.

Zacznijmy od wspaniałego projektu, jak 500+, którym PiS tak się chwali mówiąc, ze to ich perełka w realizacji obietnic politycznych. Tak, dali 500 dla niektórych, ale jakim kosztem dla wszystkich? Czy ktoś zechce szczerze policzyć, ile podwyżek dostaliśmy w okresie ostatniego półtora roku? Podrożało praktycznie wszystko, od podatków, cen paliwa, różnych produktów i dziesiątek innych rzeczy. Wybiega na to, że to my podatnicy, pokrywamy tą obietnicę PiS-u. Powiedzmy sobie szczerze, nawet obdarowani, jeżeli sobie policzą dokładnie, ile wydają, to może się okazać, że więcej oddają niż dostają. No, ale jak to kiedyś klasyk powiadał: jak polityk mówi, że weźmie, to weźmie, jak mówi że da, to mówi. Podsumowując napiszę, to raz

Dwa, jak podaje onet: „W niecały rok ze służby odeszło prawie 30 generałów i ponad 250 pułkowników. W tym tygodniu z armią pożegnał się szef sztabu generalnego generał Mieczysław Gocuł. Z mundurem żegnają się także gen. Mirosław Różański – dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych, a także generał Marek Tomaszycki – dowódca operacyjny. Odpowiedzialny za zakupy i modernizację generał Adam Duda – też odchodzi.” Napiszę krótko, ktoś, kto odpowiada za takie osłabienie naszej powinien stanąć przed Trybunałem Stanu oskarżony o zdradę stanu. Ja wiem, Europa wygląda spokojnie, ale zobaczcie, Anglia wybiegła z Unii, przymierza się Francja, już kiedyś myśleliśmy, że inne nacje będą za nas walczyły , a skończyło się jak skończyło.

Tyle, co do zdrady stanu. Do tego dobiegają próby zamachu stanu, czyli plany dołączenia do Warszawy, czy Poznania kilkunastu gmin, gdzie jest przewaga wyborców PiS. Czy ktoś policzył koszty i starty takiej operacji: zmiany nazw ulic, zwolnienia pracowników gminnych, podwyższenia podatków, gdyż ze strefy podmiejskiej i ulg z tego faktu płynących, mieszkańcy dostaną takie samo łubudu, jak mieszkańcy metropolii. Czy rząd zapewni nie zwolnienia tysięcy ludzi? To tak na trzy

Reforma edukacji, to cztery. Muszę przyznać, że nie byłem zwolennikiem pierwszej reformy naszych czasów, czyli wprowadzenia gimnazjów. Ale, jak już są, to likwidowanie ich w obecnej sytuacji jest chore. Ja wiem, że chodzi o możliwość zwolnienia kolejnych nauczycieli, dzięki czemu będzie kasa płynąca na 500+. Do tego z budynków po gimnazjach zrobimy centra handlowe i znowu ile ekstra kasy napłynie. Biznes jak cholera.

No i piąte to już drobiazg. Jak widać na zdjęciu ten wpis prowadzącym. Oficer naszej armii trzyma parasol nad pupilem jednego z najważniejszych ludzi w PiS. To już jest żenada. Pytanie, kim jest pan Misiewicz do pana Macierewicza, że ma aż taką władzę nad naszymi żołnierzami? Jak mam być szczery, nie wiem czy chcę wiedzieć.

Podsumowując napiszę krótko. Nie jestem fanem, ani przeciwnikiem żadnej siły politycznej w naszym kraju, ale to, co wyczynia ta, przechodzi już wszelkie wyobrażenia. Oczywiście pod względem negatywnym. W sumie strach się pytać w którym kierunku zdążamy.

Reforma edukacji czyli jak zdobyć miejsce w historii

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Krzysiek, na Twój komentarz odpowiedziałem na bieżąco w porannym poście. Marku gratulacje, gratulacje i jeszcze raz gratulacje. Teraz czeka się ładnych parę nieprzespanych nocy, nerwów i tańców dookoła córeczki. I znające Ciebie już jej przyszłość planujesz. To widać, że już ją chcesz na parkrun zapisać. Dlatego z pewnością Ciebie dotyczy kolejny plan z lekka abstrakcyjnej reformy edukacji. Jak mam być szczery nie byłem już zwolennikiem wcześniejszej reformy, która rozwaliła nasz system, w którym jak widać odpowiedni zasób wiedzy zdobyliśmy. No, ale jak już wprowadzono, to niech trwa, a nie na nowo znowu reforma i rozwalanie wszystkiego, co zostało zrobione. W zasadzie wracamy do tego, co my mieliśmy. Czyli rozwalono jedno by wprowadzić drugie, a teraz rozwala się drugie by wrócić do pierwszego. Z lekka mało zdrowe, żeby nie napisać chore na maksa. Otrzymałem na ten temat interesujące dane:

FRAJER BRZMI DUMNIE ! RODZICE, WŁAŚNIE DOBROWOLNIE ZGADZACIE SIĘ NA REFORMĘ, KTÓRA U DZIECI WYPROSTUJE KRĘGOSŁUPY MORALNE. A POTRZEBA REFORMY, KTÓRA WYPROSTUJE SKOLIOZY:

_ Polskie dzieci w wieku szkolnym są w coraz gorszej kondycji fizycznej _ 15 proc dzieci w wieku szkolnym ma nadwagę – a w wieku 10-12 lat odsetek otyłych chłopców wynosi 4,5 proc. _ 90 proc. dzieci w Polsce ma wady postawy – wynika z danych z końca 2014 r Instytutu Matki i Dziecka. Najczęściej to wady kręgosłupa, kolan i stóp. _ Co czwarte dziecko poniżej 14 roku życia a co trzecie dziecko pomiędzy 15-19 rokiem sporadycznie uczestniczy w rekreacji ruchowej. _ Uczestnictwo w uczniowskich klubach sportowych wynosi 280 tys dzieci na 3,4 mln uczących się w szkołach podstawowych i gimnazjach. Że łącznie statystycznie do 18 go roku życia, we wszystkich klubach sportowych uczestniczy mniej niż 1 dziecko na 6. _ Główną przyczyną tego stanu jest brak wykwalifikowanej kadry, oraz infrastruktury – brak sal gimnastycznych, boisk, i basenów przyszkolnych. Do 2014 roku w szkołach w Polce istniało 18000 sal gimnastycznych z czego ponad 1/3 z nich nie przekracza 16 m2 – na 3,4 mln dzieci. We wszystkich szkołach w Polsce istnieje zaledwie 236 basenów, w tym tylko 37 o wymiarach spełniających standardy sportowe. _ Kondycja sportu w Polsce jest kompromitująca – jak pokazują wyniki Igrzysk Olimpijskich – W 2014 roku w Polsce działało tylko 136 szkół sportowych i 104 szkoły mistrzostwa sportowego – gdzie łącznie uczy się ok. 65tys dzieci na 3,4 mln uczniów. _ Taki stan bierze się stąd, ze bez stworzenia warunków do aktywności sportowej, dzieci zawsze wybiorą bierną formą spędzania czasu – statystycznie połowa dzieci spędza przed TV 2 godziny dziennie, a co trzecie dziecko w wieku 15-16 lat spędza ponad 4 godziny w sieciach społecznościowych i na grach komputerowych.

MINISTERSTWO SPORTU, ALARMOWAŁO O KONIECZNOŚĆI POPRAWY W TYCH SPRAWACH . NIESTETY NIE ZOSTAŁY ONE UWZGLĘDNIONE W PLANACH MINISTERSTWA EDUKACJI. ZMOBILIZUJCIE SIĘ W REFERENDUM, ZATRZYMAJCIE SZKODLIWĄ REFORMĘ.

_ Najbardziej podziwiane przez polski rząd – władze Wielkiej Brytanii w 2002 roku zmagały się z podobnymi tendencjami. Zarządziły wielką reformę powołana w kooperacji kilku resortów – ds. dzieci, szkół i rodzin, oraz ministrowi kultury, mediów i sportu. W latach 2003-2008 wydano 1,5 miliarda funtów na poprawę infrastruktury i kwalifikacje kadr. Osiągnięto spektakularny wynik zwiększenia regularnego udziału młodzieży w zajęciach sportowych prawie dwukrotnie w stosunku do stanu sprzed reformy. Program wspomniał o tym że szkoła jest pierwszą po rodzinie instytucja wywierająca wpływ na postawy młodych ludzi. A wychowanie fizyczne i uprawianie sportu znacząco wpływa na jakość życia człowieka po zakończeniu edukacji. _ Reforma edukacji w wydaniu MEN to przede wszystkim fortuny wydane na zwolnienia nauczycieli, przebudowy i likwidacje gimnazjów, które dotąd kosztowały skarb państwa ponad 100 mld złotych, chaos związany z relokacją uczniów, rozwiązanych klas, nową rejonizacją, mieleniem milionów gotowych podręczników, _ Dodatkowo poza pogorszeniem się pespektyw zdrowotnych i sportowych dla polskiej młodzieży, reforma przynosi 20% mniej godzin przedmiotów przyrodniczych i logicznych, zmniejszenie znaczenia języków obcych, obniżenie konkurencyjności polaków na zachodnim rynku pracy, bo celem jest zasilenie w przyszłości polskich hufców pracy. Aktualny wiceminister edukacji Prof. Andrzej Waśko zachwyca się, że Polacy o wykształceniu podstawowym i zawodowym są „silniejszym elementem społecznym” niż magistrzy.

Rodzice i patrioci, którym nie jest obojętne jaki obraz będzie przedstawiać polska młodzież za kilka lat obudźcie się! ZMOBILIZUJCIE SIĘ W REFERENDUM, ZATRZYMAJCIE SZKODLIWĄ REFORMĘ.

Źródła: Główny Urząd Statystyczny, System Informacji Oświatowej MEN dla Stowarzyszenie Polski Komitet Narodowy Fundusz Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci – UNICEF „Paradygmaty współczesnej kultury fizycznej i zdrowotnej”, red. Kaźmierczak, Arkadiusz; Kowalska, Jolanta Elżbieta; Maszorek-Szymala, Anna Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2011,

I chciałbym, żeby było jasne. Nie chcę się tutaj pokazywać jako zwolennik tej czy innej strony politycznej. Generalnie jestem zwolennikiem rozsądku i działalności prospołecznej, a wrogiem absurdów i dla jakiegoś dziwnego widzimisię, może zazdrości, nie wiem jak to nazwać,  na siłę niszczenia tego, co inni zrobili.Ja wiem, że znowu będzie, że ja zmieniam tematy. No, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. A tutaj piszemy o sporcie dzieci i młodzieży, czyli temacie tak bardzo dla nas ważnym. A może reforma ma zapewnić reformatorom miejsce w historii naszego kraju. By pokazać się jako ci, którzy coś wielkiego zrobili. Tylko czy zawsze wielkie znaczy społecznie pożyteczne, to już zupełnie inna bajka.Do tego niepohamowany rozrost miast, gdzie nie fanów partii rządzącej i wcielanie regionów i miejsc, gdzie ta partia ma przewagę. Niedługo Warszawa sięgnie od morza do Tatr i spełni się prawdziwy sen, albo koszmar o tym mieście, jak to klasyk śpiewał.  A tak poważnie, to od 1,5 roku mamy nieustanny zamach stanu w białych rękawiczkach. Jak mam być szczery, dla mnie jest obojętne, czy rządzi PO, PiS, Pomarańczowa Alternatywa, Partia Fanów Napojów Wyskokowych, czy Różowe Landryny. Ważne, by władza była rozsądna i myślała logicznie, a kierowała się chorymi, mściwymi urojeniami. Napiszę krótko: PiS ma tyle wspólnego z prawem czy sprawiedliwością, ile wiejska szkapa z torem na Służewcu czy Wielką Pardubicką.

Wiadomości a Dziennik Telewizyjny

Za czasów Komuny telewizja była tubą propagandową Patrii i jej głównym zadaniem było promowanie bratniego sojuszu polsko-radzieckiego w skali międzynarodowej, a naszym narodowym robotniczo – chłopskiego. No i od czasu do czasu, a nawet często w Dzienniku Telewizyjnym, który był głównym programem informacyjnym w tamtych czasach ( nie licząc słuchanego pokątnie Radia Wolna Europa) były rozpuszczane nie mające wiele z rzeczywistością informacje, o tym jak dobrze się nam żyje. No i czekając na sport i pogodę, jedyne warte uwagi informacje w ówczesnym dzienniku słuchaliśmy z niemałym rozbawieniem, jak to jako naród, społeczeństwo, kraj podążamy jasną drogą do dobrobytu ludu pracującego. A wszystko co złe, wynikało z działań spekulantów, wrogich wywiadów, oraz paskudnych Rodaków, którzy siedząc na Zachodzie sypią piasek, w tak cudownie kręcący silnik naszej socjalistycznej Ojczyzny.

Czasy się zmieniły, strona polityczna rządząca krajem także, Dziennik Telewizyjny zniknął z anteny TVP 1, zastąpiony przez Wiadomości, ale zasada działania jako tuba propagandowa partii obecnie rządzącej, się nie zmieniła. To znaczy zmieniła, gdyż przez wcześniejsze lata była względnie obiektywna, ale od czasu, kiedy do władzy dobiegła obecnie wszechwiedząca i dążąca do narodowego ideału partii, mamy klasyczny deja vu, czyli powrót do komunistycznej przeszłości. Ostatnio parę razy specjalnie słuchałem Wiadomości, gdyż za pierwszym razem nie chciało mi się wierzyć, a za każdym kolejnym zapadałem w coraz większej rozbawionej niewierze. W kółko słyszymy, jak to cudownie, wspaniale jest ostatnio, jaki wielki skok cywilizacyjny nasz kraj pod troskliwą opieka PiS-u zrobił. Mamy teraz jeden wielki czas cudownej prosperity, łapania szkodników i wrogów ludu ( prawo i sprawiedliwość w pełnym tego słowa znaczeniu) oraz ogólnie nieprawdopodobnego wręcz wzrostu społecznego, gospodarczego i ogólnie zamożności społecznej, gdzie jako naród pewnie podążamy jasną drogą do dobrobytu wszystkich prawych i sprawiedliwych. Czy czegoś to nie przypomina? Dzisiaj redaktora dziennika, przepraszam wiadomości zaprosił przedstawiciela PiS i PO, rozmawiając o wszystkich zaniechaniach wcześniejszych władz stołecznego miasta Warszawy pod rządami Hanny Gronkiewicz Walc, o nierzetelnych urzędnikach i innych takich. Kiedy przedstawiciel PO wspomniał, że ta cała przekrętowa ekipa, która w Urzędzie Miasta siedzi przebywa tak jeszcze od czasów wcześniejszego ś.p. Prezydenta Miasta Warszawy i naszego kraju, jego wypowiedź została błyskawicznie przerwana.

No cóż są prawdy ogólne i wg PiS, które głoszą wszem i wobec współczesne Wiadomości. Czy jest jakaś różnica, między Wiadomościami a Dziennikiem Telewizyjnym. Jest zasadnicza. Dziennik Telewizyjny działał za czasów Komuny i wszyscy wiedzieliśmy, że czerwoną trąbą, a Wiadomości istnieją w wolnym kraju. Ale jak widać  rzetelność dziennikarska w politycznej siedzi kieszeni obecnie  rządzących. Obecne wiadomości w moim odczuciu zasługują na order nierzetelności dziennikarskiej.