Planować, czy nie planować – oto jest pytanie

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

 

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie dłużej znany w naszym przypadku różnica między pasjonatami a psychopatami jest bardzo ulotna.

Początek nowego roku jest dla nas zwykle niczym ta książka, w której znajduje się 365 białych kartek, które z każdym następnym dniem stronę po stronie będziemy zapisywali. Możemy to zrobić na dwa sposoby: albo oprzeć się na planach w cyklu miesięcznym, kwartalnym, półrocznym czy nawet rocznym, albo pójść na żywioł, bez planów na bieżąco każdą stronę zapisując.

Tego typu działanie możemy odnieść do każdej sfery naszego życia: prywatnej, służbowej, czy chociażby jakiejkolwiek innej np. biegowej. I to wcale nie znaczy, że jeżeli planujemy dokładnie i szczegółowo w jednej ze sfer, to że w innej nie popuścimy wodzy fantazji zdając się na czucie potrzeby danej chwili. W tym momencie musimy sobie zadać pytanie: kiedy warto planować, a kiedy możemy oddać się łapanej w locie chwili. Czyli działając na zasadzie znanego cytatu Horcego : „carpe diem” – „łap, czy może raczej skub dzień”. Jak to się ma właśnie do naszej biegowej pasji: lepiej planować długofalowo, czy może oddać się czuciu danej potrzeby biegowego spełnienia.

Z pewnością w dużej mierze jest uzależnione od celu, czyli raczej dystansu, który w naszych planach chcemy umieścić. Kiedy mówimy o piątce czy nawet dziesiątce, to jeżeli jesteśmy względnie wysportowani, od czasu do czasu trenujący, to możemy w zasadzie podbiec marszu. Czasów może jakiś rewelacyjnych nie uzyskamy, ale do takiej piątki czy dziesiątki w parę tygodni możemy się przygotować. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku półmaratonu, a o maratonie to już nawet nie wspomniawszy. Tutaj podbiegnięcie na zasadzie, a nuż się uda, bo w końcu jak inni mogą, to dlaczego nie ja jest oznaką delikatnie mówiąc lekkomyślności, by od arogancji nikogo nie wyzywać. Przy takich startach to już trzeba planować oraz te plany w życie wdrażać. Przy takich startach to niezbędne jest wsparcie odpowiednim cyklem treningowym, których w necie jest dużo i nie trzeba za bardzo szukać, by znaleźć. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę frazę: plan treningowy na półmaraton/maraton i wyskoczy nas cała gama możliwości. Tylko wybierać, przebierać w jakim terminie się chcemy przygotować i w jakim czasie dobiec. Oczywiście nie zawsze plany uniwersalne zagwarantują nam dotarcie do mety w danym, konkretnym czasie, ale z pewnością zwiększą nasze szanse, że dotrzemy do nie w ogóle. Zawsze podstawą jest oparty na wytrwałości i uporze trening, kiedy nie odpuszczamy, bo nam się nie chcemy. Jeżeli chcemy pokonać półmaraton, a maraton już w szczególności, to musimy wyrzucić z naszego słownika wyrażenie: nie chce mi się. W przeciwnym razie…. to nawet nie chce się pisać.

Print Friendly

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.