Bieganie jako choroba przenoszona drogą internetową,

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Nie jest chyba dla nikogo wielką tajemnicą, że w ostatnim dziesięcioleciu mamy prawdziwy wysyp osób biegających. Biegają nie tylko osoby, które mają ku temu odpowiednie predyspozycje, wysportowani oraz zawsze aktywni, ale co ciekawe pasją biegową zostają zarażeni panie i panowie, którzy nigdy w życiu nie przypuszczali, że kiedykolwiek zaczną biegać. Sam jest idealnym przykładem takiego typa antysportowego  i antyprzygotowanego do uprawiania jakiekolwiek sportu. Co prawda w młodości zdarzyło mi się coś tam trenować, ale to było dawno i nieprawda. Dość napisać,że jako dzieciak, młodzieniec oraz facet bardzo długo byłem otyły, a moje zainteresowanie sportem ograniczało się do podnoszenia butelki z wiadomym napojem podczas oglądania transmisji
sportowych. Z drugiej strony zainteresowanie sportem w sensie kibicowania było zawsze. Jednak na tym się kończyło i   to było wszystko.

Skąd u mnie się wzięła pasja związana z bieganiem, to już pisałem i nie będę bił piany. Dla przypomnienia tłum biegnący mnie przyblokował, stałem w korku samochodowym i tak się wkurzyłem, że postanowiłem sam by może kiedyś zablokować tego, co teraz biegnie i przez którego jak muszę stać. No, ale wiadomo moje motywacje są z lekka zakręcone, mam swoje schizy i mało kogo bierze w taki sposób, jak to ma miejsce u mnie. Dlatego mimo coraz większych możliwości blokowania innych, związanych z tym, że biegów jest coraz więcej, to mimo wszytko nie jest to chyba główna przyczyna w tym, że coraz więcej ludzi biega. Myślę, że powód tkwi w Internecie. Łatwość dostępu do informacji, wysyp blogów biegających, jakaś tam powtarzalna promocja biegania na różnych portalach, to wszystko powoduje, że coraz więcej osób chce zobaczyć, poznać, spróbować.

W większości przypadków zapewne wygląda to tak, że siedzi sobie taki pan czy pani w domu, przegląda Neta szukając interesujących treści i raz, drugi, trzeci przepadkiem wkroczy na jakieś wyznania osoby biegającej. Pierwszy raz „ zleje”, drugi raz przebiegnie wzrokiem, trzeci raz przeczyta. Potem czwarty, piąty i pomyśli: a może i ja spróbuję? No i ja spróbuje, to pewno połowa wróci z radością przed kompa, a druga połowa poczuje ogień i już przepadnie. Ta pierwsza połowa będzie znowu siedziała przed kompem, przeglądała Neta i znowu trafi na wiadomą stronę. I połowa z nich pomyśl sobie: „ a może jeszcze raz”. No i tak się dzieje kręci i będzie kręciło dopóki Net istniał będzie. I może nawet jeden dzień dłużej. Bo dłużej raczej już nie. Podsumowując można napisać, że bieganie jest trochę jak zaraza, która krąży nad krajem dopadając coraz to nowe osoby. Jej głównym przekaźnikiem powodującym zarażenie, jest właśnie Net. 

Print Friendly

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.