Kto może biegać?

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Posiadanie takiej czy innej pasji wymusza od osoby, która została przez nią ogarnięta pewnych działań, zmiany sposobu myślenia, poświęcania własnego czasu, który mógłby być na coś zupełnie innego przekierowany. Może słowo „poświęceń” jest tutaj zbyt mocne, ale w tym kierunku podążamy. Różne są formy pasji i wymagają różnych poziomów zaangażowań. I faktycznie jest tak, że są pasje, które tylko niektórym mogą być przypisane. Nie każdy może pilotować samolot, nie każdego stać na kolekcjonowanie rzeczy wymagających większych nakładów finansowych. Są takie pasje dla wybranych o odpowiednim statusie majątkowym, predyspozycjach psychicznych, fizycznych i każdych innych, których nie każda osoba posiada.

 Jak to wygląda z naszą pasją? Tutaj mamy sytuację prostą i klarowną. Praktycznie, biegać może każdy. Nie piszę tutaj o osobach mających problemy natury stricte zdrowotnej, chociaż w przypadku  serca, pamiętam kiedyś akcję społeczną: „uciekaj przed zawałem na własnych nogach”.  Muszę przyznać, że widywałem na trasach nawet osoby w ten czy inny sposób niepełnosprawne, nawet na wózkach, które jednak brały udział w zawodach. Tak więc biegać tak dla siebie, dla swojej przyjemności może każdy. A jak to wygląda ze startami zorganizowanymi. Zgadzam się, że dla sporej grupy osób właśnie taki start jest jakby ukoronowaniem całego cyklu treningowego. Tyle, że jak kiedyś zauważył jeden z komentujących , w tego typu wydarzeniach bierze udział parę, może kilkanaście procent wszystkich biegających. Czy to znaczy, że ktoś, kto startuje w biegach zorganizowanych jest lepszy/gorszy od tego, co tej osoby, która tylko od czasu do czasu biega sobie pod domem? Wcale nie, gdyż wszyscy mamy tą samą pasję, tyle że trochę inaczej ją postrzegamy. Ktoś musi czuć rywalizację, adrenalinę przez nią wywołaną, konieczność zmierzenia się z czasem i własnymi słabościami, czyli wszystko to, co jest serwowane podczas biegu zorganizowanego. Ktoś inny ( i podejrzewam, że tych jest zdecydowana większość) potrzebuje pobiegania tylko dla otrzeźwienia umysłu, zrzucenia paru kilogramów i generalnie lepszego samopoczucia, a cała reszta to dynda i tita.

 Jak mam być szczery dla mnie obie postawy są równie super. Gdyż w każdej sytuacji łączy nas jedno: zdecydowaliśmy się tuptać, gdyż postanowiliśmy coś zmienić w naszym życiu, poczuć smak pasji, rozszerzyć nasze życiowe horyzonty. I to łączy nas wszystkich, niezależnie czy bijemy rekordy, czy biegamy gdzieś tam, kiedy mamy ochotę i czas. A cała reszta, czyli jak już podchodzimy do tej pasji, co chcemy osiągnąć, jak traktujemy siebie i innych wynika z naszych indywidualnych uwarunkowań, których już nie się wrzucić do jednego wora. Podsumowując napiszę krótko: biegać może każdy, ale jak, z jakimi celami i pragnieniami, to już jest indywidualna sprawa każdej osoby tuptającej.

Print Friendly

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.