Jak podtrzymać gasnącą pasję

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Pasja każdego człowieka, niezależnie czy jest to bieganie, zbieranie znaczków, wyprawy łowieckie, latanie i dziesiątki innych mniej lub bardziej skomplikowanych i wymagając mniejszych czy większych nakładów narażona jest na zgaśnięcie. Dopóki płonie pełnym ogniem i napędza nasze moce życiowe jest super i rewelacja i żyć nie uwierać.No, ale pasja, podobnie jak wszystko co nas otacza zarówno w sferze materialnej, jak i duchowej narażona jest na działanie czasu i podlega takiemu czy innemu cyklowi życia

Tak w skrócie oznacza to, że są chwile, kiedy wszystko płonie, ale są i takie kiedy zaczyna gasnąć, co może prowadzić, w przypadku braku odpowiedniej reakcji do całkowitego zagaszenia. No i tutaj pytanie: jak wyłapać moment, kiedy dobiegamy do miejsca, że grozi nam zgaszenie i jakie środki zaradcze można wykorzystać? Ekonomia uczy, że kiedy produkt w swoim cyklu życia wkracza na etap spadku, można przyjąć dwie strategie: albo walczyć o produkt, albo wycofać go z rynku. Jeżeli chcemy walczyć o produkt to mamy do wybory takie trzy główne techniki: obniżka cen, ograniczenia kanałów dystrybucji, oraz jakaś promocja uzupełniająca.

To by można zastosować w przypadku organizatorów biegów, kiedy zauważą, że coraz mniej ludzi zapisuje się na biegi, ale jak to się ma do naszej osobistej skali mikro? Okazuje się że ma i można to także w przypadku gasnącej pasji wykorzystać. W jaki sposób? Zaczynamy od ograniczenia startów w biegach zorganizowanych. Nie zapisujemy się ja leci, tylko z wielką rezerwą podbiegamy co, gdzie i na co. Mamy tutaj dwie opcje: albo wybieramy jeden, ale poważny start w roku np maraton, albo może dwa, góra trzy mniejsze. Jednak z pewnością nie więcej, bo musimy poczuć głód startowy. W przypadku drugiej propozycji, czyli ograniczanie kanałów dystrybucji, my rozumiemy, jako zmniejszanie naszych dawek treningowych. Nie trenujemy już codziennie, tylko 2-3 razy w tygodniu,  a czasem nawet i rzadziej. Może się nawet zdarzyć sytuacja, że odpuścimy cały tydzień. Tak samo ograniczamy nasz kilometraż treningowy. Generalnie wszystkiego mniej. Możemy zastosować jakieś rozrywki alternatywne i np raz czy drugi na ryby, grzyby czy nad drutami przysiąść dziergając wełnę. No i trzeci element promocja uzupełniająca. Tu już można uwolnić wyobraźnię. Możemy sobie założyć, że po treningu, coś dobrego zjemy, zrobimy coś fajnego, czy co w moim odczuciu najlepsze umówimy się z naszą partnerką ( czy w przypadku pań partnerem) na gorący, namiętny seks. Jak nie raz już pisałem, seks po bieganiu najlepiej smakuje, a tu jeszcze może stanowić dodatkowy element motywacyjny.

W każdym razie robimy wszystko, by nasza biegowa pasja wbiegła na nową płaszczyznę i na nowo pełnym ogniem zapłonęła.

Print Friendly

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.