Jest ściana czy jej nie ma?

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Ostatnio jedna z komentującech Pań poprosiła, bym napisał coś na temat ściany. Temat znany, wałkowany, przerabiany, spotykany przez jednych, a drugim zupełnie nie znany. Jak do niego podejść? O co tutaj biega? Co to jest ta ściana? Muszę przyznać, że trochę poszperałem w necie szukając teorii, opinii, sugestii, propozycji. No i cóż wnioski nauwają się jedne. Co portal to inna analiza przyczynowo-skutkowa. Jedni głoszą, że ściana, to jakby odbijania się od nagle wyrosłego przed nami muru, za którym już nic nie ma, a nas szczegółnie. Inni uważają, że ściana to po prostu, lub wcale nie po prostu jedna wieka niechęć do dalszego biegu czyli tuptajacy tumiwisizm i na drzewo z całymi cholernymi kilometrami, które przed nami. Inny portal przedstawia konkretne przykłady: ociężałość, utrata kontroli nad nogami i przemożna chęć zejścia z trasy. Jak już mamy pewne, ale zapewne nie wszystkie skutki, to podstawowe pytanie: a jaka jest przyczyna. No i tutaj się zaczyna: jedni głoszą, że powodem jest kończenie się zapasów glikogenu, inni że to bzdura, a przyczyną jest zła taktyka biegu, nieodpowiednie przygotowanie, zła dieta, zjedzenie czegoś, czego nie powinnismy jeść w trakcie biegu i wiele, wiele innych. Trochę za zasadzie, każdy powód jest dobry, który nam ścianę postawić może.

 No i jeszcze pytanie: czy ściana dotyczy tylko biegu na Królewskim Dystansie, czy może się trafić wszędzie. No i odpowiedzi są jasne i zrozumiałe: generalnie dotyczy maratonów, ale może także innych, krótszych czy dłuższych startów. Na zasadzie nigdy nie masz pewności, kiedy nagle mur czyli ściana przed Tobą wyrośnie. Tutaj jest przykład takiej ściany



Czyli wiadomo, że jest, że kazdego z nas może trafić. Sam miałem coś takiego Wrocławiu, kiedy ledwo doczołgałem się do mety. Tyle, że ,mam poważne wątpliwości, że to była ściana.

Jeżeli jest już wiemy, że jest, istnieje, znamy jej przyczyny, skutki, to jak można z nią walczyć? Na jednym z portali znalazłem informację, że ściana, to głównie powód psychiczny i tutaj w naszej psychice odbywa się głównie walka z potworem maratonu, który chce nas zatrzymać. Nie wiem czy można pod ścianę podkładać elementy nieodpowiedniego przygotowania fizycznego, błędów w treningów, złej diety, braku czy nadmiaru odżywania czy opijania się na trasie. Tak patrząc, to możemy wszystko co złego nas na trasie spotka zwalić na ścianę.Ale chyba nie o to biega.

Myśle, że ściana to jest głównie psychika, a kwestie nieodpowiedniego przygotowania, czy porażki ze swoimi słabościami fizycznymi ( też każdemu może się zdarzyć), to już zpełnie inna bajka. Dlatego ma poważne wątpliwości, czy we Wrocławiu spotkałem się ze ścianą, czy raczej błędymi odżywczymi ze psyche nie wiele mającymi wspólnego. Bo ściana to jest coś większego, nieokreślonego, co tylko wybrańcom ściany trafić się może, ale czego nikomu nie życzę. Tak naprawdę ściana jest w każdym z nas, a z drugiej częście wszyscy jesteśmy jej cegiełkami

Print Friendly

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.