Biegaczu trzymaj tempo

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Wczoraj, w czasie treningu poważnie analizowałem potencjalne przyczyny, dlaczego, mimo nawet dobrego jak na mnie w niektórych przypadkach przygotowania nie udało mi się, szczególnie w zeszłorocznych startach na Królewskim Dystansie nawet zbliżyć się do wyśnionego.czy raczej zaplanowanego czasu. Udało mi się to raz, jeszcze w roku 2015, ale 2016 to już była jedna wielka biegowa kupa.

Jak pisałem w zeszłym złożyło się na to kilka czynników. Gdybym był przesądny, mógłbym napisać, że to los się na zawziął za każdym starem rzucając kłody pod nogi. A to odwodnienie, a to uraz, a to coś jeszcze czy zupełnie innego. W każdym razie efekt był taki, że co prawa za każdym razem metę osiągnąłem, ale czasy były, że tak napiszę w czarnych czterech literach. No i jak wczoraj sobie codzienny trening robiłem to myślałem, oprócz pecha, losu i innych poza moim zasięgiem powodami. No i chyba coś mi zaświtało. Tak myślę, że najczęstszym naszym już startowym błędem jest brak umiejętności trzymania stałego tempa, przynajmniej na pierwszych dwóch trzecich dystansu. To wtedy powinniśmy trzymać nasze siły pod kontrolą, aby w odpowiednim momencie depnąć asfalt. A my robimy najczęściej zupełnie odwrotnie. Na początku pchani tłumem rozpędzamy się, bo wszyscy tak robią połykając pierwsze kilometry, jak makaron w spaghetti wciągając go bez popitki. No i potem, w pewnym momencie okazuje się, że sił nie starcza i cały misterny plan szlag trafia. No i tak było w tamtym roku. Miało być tak pięknie, tak właśnie się zaczęło,ale koniec okazał żałosny. Dlatego teraz nastawiam się głównie na trzymanie tempa. Szukam na razie możliwości jak to tempo trzymać. Może liczyć kroki np do czterech? Kto wie, w każdym razie metodę trzymania tempa znaleźć muszę. Może w rytm muzyki, może liczyć do czterech. Jeszcze do przeanalizowania, ale coś trzeba wykoncypować, jak to dawniej mówiono.

Tylko nasuwa się nam pytanie. Jak trzymać stałe tempo w biegu zorganizowanym, gdyż na treningu wiadomo, trzyma się czas, ale w czasie startu… Szczególnie na tym początku, kiedy ogień nas rozpala w tłumie biegających rozpalony. Wszyscy jesteśmy jak te drewienka, na które zazpalona pochodnia pada.

Print Friendly

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.