Na bieganie też można spojrzeć z przymrużeniem oka

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Muszę przyznać, że wczorajszy poranny wpis stanowił pewną formę prowokacji. Byłem ciekawy jak osoby biegając zareagują na takie inne, niż zwykle spojrzenie na naszą pasję. Wiele osób podbiegło z życzliwą uwagą zapewne rozważając po cichu ile powagi, a ile luzu jest w tym wpisie. W każdym razie nie dali znaku, czy ich to uraziło, czy rozbawiło, czy zdziwiło. Parę osób polubiło, parę się zaśmiało, ale parę osób  mocno  się obraziło, zamieszczając na jednym z czołowych biegowych portali komentarze, jak ja mogę, jak ja śmiem, jakim ja jestem biegowym grafomanem, szkodnikiem i ogólnie paskudem.

W tym momencie będę szczery i napiszę, że bardzo mnie to ubawiło. Zdaję sobie sprawę, że dla paru z nas bieganie o najważniejsza rzecz na świecie, z której nie można żartować, podśmiewać się, czy inne takie. Bo kto widział śmiać się z flagi, hymnu, czy różnych innych największej wagi i powagi spraw nasze życie prowadzących. Jasne rozumiem, że dla kogoś to może być najważniejsza sprawa we wszechświecie dookoła której cały układ dnia, tygodnia, miesiącu czy roku się kręci. Rano wstają myślą o bieganiu, w czasie śniadania myślą o życiówkach, w pracy odliczają minuty do treningu, a w czasie seksu byle szybciej skończyć i pójść biegać. Ja to rozumiem, jest to taka trochę współczesna forma fanatyzmu z innych wieków. Na szczęśćie tutaj nie biegaczy czy mówiących z uśmiechem na ustach o bieganiu nie skazuje się na ścięcie, pal, spalenie czy inne takie. Chociaż czasem czytając różne komentarze pod różnymi tekstami wrzucone odnoszę wrażenie, że niektórzy nie mieli by nic przeciwko, żeby tak było.

Dlatego śmiem przypomnieć, że owszem bieganie to pasja, ale także frajda i radość. Jest w niej miejsce na życiówkę,na bieg z zaciśniętymi z wysiłku ustami, ale tak samo na luzie i radością bez konieczności ścigania. I każdy tutaj może coś dla siebie znaleźć. I ten kto biega na poważnie i ten kto biega sobie dla jaj. Dlatego teksty o bieganiu mogą być równie dobrze na poważnie, jak i właśnie dla tych jaj. Trochę luzu, dystansu i czasem spojrzenia z przymrużeniem oka, a życie będzie piękniejsze.

Tak na koniec chcę zwrócić uwagę na jeszcze jeden drobny szczegół. Jestem, podobnie ja większość z nas totalnym amatorem i podbiegam do tematu po amatorsku i na luzie. I dzięki temu nasza pasja jest zdecydowanie przyjemniejsza. Nie zarzynam się każdą wolną chwilę przeznaczając na bieganie czy ewentualnie myślenie o nim. Jest ważne, jest moją pasja, ale nie jest najważniejsze. Daje ognia mojemu życiu, uzupełnia je w jakiś sposób, ale nie wypełnia jego. Jest przyjemnością, a nie chorobą.

 

Print Friendly

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.