Są w życiu ważniejsze rzeczy od biegania

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Muszę przyznać, że mój wczorajszy wpis wywołał sporo zamieszanie i mało pochlebnych uwag. Dlatego postanowiłem je ubrać w całość, ale na początku nawiążę do nich. Macieju na Twoje zarzuty odpowiedziałem już częściowo wczoraj, a dzisiaj to pogłębię. Napiszę tylko, że w tym roku nie biegłem jeszcze w żadnym biegu płatnym zorganizowanym i małe jest prawdopodobieństwo, że pobiegnę, przynajmniej do końca września gdyż jest to w naszej branży bardzo aktywny okres i  po prostu szkoda mi czasu na jazdy, odbieranie pakietów i inne takie. Michu, to że akurat Bieg Papiernika ma taką formułę, a nie inną, to się akurat tak zdarzyło. Czy byłby to bieg płatny, czy bezpłatny, to i tak bym nie pojechał. Amator-nie amator rodzinę można wziąć, jeżeli jest to bieg gdzieś w okolicy, ale jechać i taszczyć wszystkich kilkaset kilometrów, p całym tygodniu pracy kiedy wszyscy raczej myślą, by sobie odpocząć i poleniuchować troszkę, to by było nie fair z mojej strony.

Muszę przyznać, że dopiero teraz tak naprawdę zauważam, że są rzeczy w życiu ważniejsze od biegania. Kiedy nie ma czasu na rodzinę i trzeba wybierać w nielicznych wolnych chwilach rodzina, albo bieg, to mimo wszystko wypadałoby wybrać rodzinę. Bieganie powinno stanowić uzupełnienie życia, a nie jego główną treść. Dlatego trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić. Muszę przyznać, że w tym roku jeszcze nie wystartowałem w żadnym biegu zorganizowanym. I raczej nie zapowiada się na to, żebym miał wystartować. Tak jak napisałem wcześniej, przynajmniej do końca szczytowania służbowego.  Oczywiście  mowa tu o biegach płatnych, gdyż parkrun to zupełnie inna bajka. Odbywa się tydzień w tydzień, jak chcę jadę, jak nie chcę nie jadę i nie ma żadnych dwustronnych zobowiązań. I jeżeli jakimś cudem i zupełnym przypadkiem znajdzie się wolna sobota, to można się wyrwać.

Natomiast teraz chciałbym się skoncentrować na jeszcze jednym aspekcie. Muszę przyznać, że organizowanie zapisów na biegi na prawie rok przed startem jest rzeczą mało poważną. Bo tak naprawdę nikt z nas nie wie, co za te kilka czy kilkanaście miesięcy się wydarzy. Zawsze może wyskoczyć coś poważniejszego. A wygląda to tak, jakby Orgowie uważali że bieganie i start w ich biegu jest najważniejszą sprawą w życiu każdego z nas. Zapisz się na kilka miesięcy przed i tak układaj sobie życie, żeby ten dzień mieć wolny. Muszę przyznać, że jest to chore, gdyż są naprawdę ważniejsze rzeczy w życiu. To praca, to rodzina, to różne poważniejsze obowiązki. Nie można układać sobie życia tak, bo mamy kiedyś tam start. Zresztą jak mamy tyle miesięcy do startu, to pamiętać, że w akurat w tym dniu mamy pobiec też się mija z celem. Mamy nasze umysły zaprzątnięte tyloma ważnymi sprawami, że zaśmiecać je sobie myślą, że pół roku mamy gdzieś tam wystartować jest śmieszne. Dlatego raczej nie widzę opcji, bym w tym roku gdzieś się zapisał, przynajmniej z takim wyprzedzeniem. Po prostu nie jestem w stanie określić, czy będę miał wolne czy nie. Dlatego skupię się na bieganiu pod domem i wyskoku na Cytadelę na parkrun, kiedy będę miał czas.

Jak mam być szczery uważam, że w obecnym tempie życia, organizowanie zapisów na kilka miesięcy przed startem jest chore. Są na szczęście biegi, gdzie zapisy są organizowane 2-3 tygodnie przed, a wtedy będę mógł się zastanowić, czy raczej nawet nie podbiegać do tematu. Ale to dopiero będzie miało miejsce jesienią.

Print Friendly

3 Komentarze

  1. Cześć Pawle!

    W pełni Ciebie rozumiem, też chciałem pobiec w kilku płatnych biegach z zapisami na kilka miesięcy przed. Niestety okazało się to zgubne.

    Więcej takich błędów nie popełnię.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.