Fenomen biegów parkrun

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Biegaczka cieszę się, że jeszcze są odczucia, że nasza pasja ciągle jest w fazie wzrostu. Ja troszkę inaczej to postrzegam, ale to może moje prywatne odczucia na to wpływają. Powoli odnoszę wrażenie, jakby się z lekka nasycił bieganiem, zwłaszcza w biegach płatnych. Może dlatego, że jest ich przesyt. Mateusz, dzięki za miłe słowo

Ten wpis będzie stanowił jakby automatyczną kontynuację wczorajszego. Dla nikogo, kto radośnie dla swojej pasji tupta sobie tu i tam nie ulega wątpliwości, że codzienny trening, jest jakby głównym jej posiłkiem. To on nadaje nam siły, chęci oraz pozwala równomiernie płonąć naszej pasji. Jednak by w pełni płonął potrzebujemy od czasu jakiejś podpałki, by ogień nie zagasł. Możemy napisać, że bieganiem jest posiłkiem mocy życiowej nam nadającym. Jednak,  żeby nie był mdły i bez smaku, co z czasem może się znudzić, potrzebujemy soli czy innych przypraw nadających smaku i aromatu naszemu biegowemu posiłkowi.

Tym aromatem, tą przyprawą są właśnie różne biegi zorganizowane. To podczas nich jesteśmy w stanie sprawdzić, co nam nasze treningi dają, oddać się w pełni walce  uciekającymi sekundami. Z drugiej strony, tak jak napisałem wyżej nadmiar biegów płatnych powolutku zaczyna się niektórym czkawką odbijać. No, ale zawsze pozostaje parkrun. Ja wiem, że to jest bieg specyficzny. Dla niektórych może się wydawać gorszy, bo raz, że bezpłatny, a dwa co to jest jakaś „piąteczka”. Ani się człowiek dobrze zdąży rozgrzać, a już metę widać. Z drugiej strony obserwujemy niesamowity wręcz przyrost lokalizacji. Na całym świecie odkąd zacząłem moją przygodę biegową ilość dostępnych lokalizacji wzrosła około trzykrotnie, a w naszym kraju… ośmiokrotnie z pewnym hakiem. I tu trzeba śmiało napisać: biegi parkrun to pewnego rodzaju ogólnoświatowy fenomen. Pokażcie mi drugą taką inicjatywę, która co sobotę o 9 rano zmusza do pokonania pięciu kilometrów dziesiątki, jak nie setki tysięcy biegaczy w ponad 1000 miejscach w kilkunastu krajach rozsianych po całej kuli ziemskiej od Australii przez Azję, Europę  po Amerykę.  Nie biegają parkrun na biegunach, chociaż diabli wiedzą co tam Eskimosi i inni tacy tuptają.

W moim prywatnym odczuciu parkrun jest fenomenem na skalę ogólnoświatową i idealnie wpisuje się w międzynarodową eksplozję biegowej pasji. Na koniec kilka danych statystycznych związanych z parkrun w skali makro: ilość wszystkich do tej pory odbytych biegów parkrun we wszystkich lokalizacjach: 149.693. Liczba wszystkich biegających, którzy kiedykolwiek pojawili się na parkrun:2.187.763. Liczba wszystkich biegów, przez każdą osobę tuptającą wykonanych:23.492.926. Całkowity dystans przebiegniętych przez wszystkich kilometrów: 114.970/040. I pomyśleć, że dla niektórych parkrun jest biegiem drugiej kategorii, bo jest darmowy. Dla mnie jest to bieg, dzięki któremu moja biegowa pasja w dalszym ciągu płonie pełnym ogniem.

Print Friendly

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.